Kategoria: Wartość Czasu

Zmiana czasu jest jak przegrana w ćwierćfinałach Mistrzostw Świata

Był piękny słoneczny dzień, pierwszego lipca 2006 roku. Cristiano Ronaldo wbija trzeciego gola w serii rzutów karnych, eliminując w ćwierćfinale Anglię z Mistrzostw Świata. Portugalczycy wpadają w euforię, tańczą, śpiewają i przytulają się jak najbliżsi sobie ludzie. A co na to Anglicy? – to było niesamowite. Czegoś takiego nigdy wcześniej nie widziałem. Jakby opadli z sił i ucichli. Zdjęli z szyi szaliki, po czym spuścili głowy i rozeszli się do domów.

Kompletnie nie zwróciłbym uwagi ani na ten mecz, ani na to co się wydarzyło po nim i nawet musiałem sięgnąć po google, aby sprawdzić kto wtedy strzelił tego karnego, bo zwyczajnie nie zapadło mi to w pamięć. Tak się jednak przypadkiem zdarzyło, że byłem wtedy w Wielkiej Brytanii i ktoś mnie namówił na oglądanie meczu: „Chodź zobaczysz, jak się kibicuje po angielsku, w prawdziwym angielskim pubie”.

Pub był wypchany po brzegi kibicami, a atmosfera było bardzo emocjonalna, do tego stopnia że co kilka-kilkanaście minut ochrona musiała kogoś wywalić za drzwi, bo się za bardzo z tych emocji rozbrykał. Oni naprawdę mają świra na punkcie piłki nożnej. I tak ten jeden ostani gol złamał im wszystkim serce. Aż było mi żal.

Następnego dnia w Wielkiej Brytanii wiele osób nie przyszło do pracy. Pewnie leczyli kaca albo depresję. A ci co przyszli, totalnie nie mieli ochoty pracować, tylko chodzili wkurzeni i ciągle gadali o tym meczu. Parę dni później w gazecie pojawił się bardzo ciekawy artykuł, w którym dowodzono tezy, że w następstwie przegranej w mistrzostwach brytyjska gospodarka straciła około 2 miliardów funtów (GBP). Według artykułu było to spowodowane właśnie tymi masowymi zwolnieniami, oraz ogólnonarodową depresją. Bardzo starałem się znaleźć źródło tego artykułu, ale niestety nie udało mi się (to było 11 lat temu), więc musicie uwierzyć mi na słowo.

Zastanawiałem się czy ten mecz był jakiś wyjątkowy? Dlaczego wywołał takie poruszenie? Jest jedna taka rzecz, która mogła mieć wpływ. Portugalski bramkarz, Ricardo Carvalho jako pierwszy w historii FIFA, obronił 3 karne pod rząd. Anglicy musieli być bardzo wkurzeni, bo to się po prostu nie miało prawa zdarzyć.

Ale co ma piłka nożna do zmiany czasu?

Zjawisko, które dotknęło Anglików w 2006 roku, ma jedną cechę charakterystyczną, wspólną z coroczną, ustawową zmianą czasu. Tą cechą jest nagle pojawiające się zaburzenie, które oddziaływuje na cały naród jednocześnie i wpływa bezpośrednio na jego codzienne życie. Oczywiście przykład „angielski” jest bardzo uwypuklony i w mojej ocenie wywołał większe szkody na społeczeństwie niż każdorazowa zmiana czasu. Nie mam natomiast żadnych wątpliwości co do tego, że natura samego efektu i zasada działania jest bardzo zbliżona.

Najgorsze efekty zmiany czasu

Ok, ale o jakich szkodach właściwie mówimy? Zmiana czasu powoduje wiele różnych problemów. Aby rozkłady pociągów się nie posypały, podczas zmiany czasu z letniej na zimową, wszystkie pociągi stają na peronach przez  pełną godzinę. Świetny pomysł, tylko ciekawe co robią przy zmianie w drugą stronę? Teleportują się stację dalej? 🙂 Systemy bankowe często są wyłączane na czas zmiany, żeby nic się przypadkiem nie wykrzaczyło. Trzeba aktualizować wszystkie zegarki, a jak zapomnisz to możesz mieć grube problemy.

Ale to wszystko to nic. Najważniejszym i absolutnie kluczowym problemem zmiany czasu jest rozstrajanie zegara biologicznego. Taki bonusowy jetlag tylko bez wycieczki do Bangkoku. No dobra, analogia do Bangkoku jest trochę przesadzona, bo mówimy o przesunięciu zaledwie o godzinę. Pomyśl jednak o tym, że taki „jetladzik” fundowany jest całemu społeczeństwu jednocześnie. To się przekłada na kilkuprocentowy spadek inteligencji, umiejętności skupienia, zaburzenia apetytu oraz ogólnego samopoczucia. Negatywne efekty utrzymują się conajmniej przez tydzień.

Zmiana czasu w liczbach

Pamiętasz spadek PKB w Anglii po meczu? Ile traci nasza gospodarka przy każdej zmianie czasu? I nie myślę tu nawet o takich technicznych problemach jak dostosowanie rozkładów jazdy, ale tylko i wyłącznie o tym jak wpływa to na naszą biologię. Zróbmy małe wyliczenie:

PKB Polski w 2016 roku wg GUS wyniosło 1859 mld PLN. Jeżeli teraz podzielimy to przez 52 (ilość tygodni) to uzyskamy PKB przypadające na jeden tydzień.

1859 / 52 = 35,75 mld PLN

Teraz wyobraź sobie, że wydajność wszystkich osób pracujących spadnie  przez tydzień (po zmianie czasu) o zaledwie 3%.

35,75 * 3% = 1,073 mld PLN

3% spadku wydajności to jest tak mało, że nikt tego nawet nie jest w stanie u siebie zauważyć. A jednak miliard złotych! Za to można wybudować 30 kilometrów autostrady, albo Stadion Narodowy (i dać sobie na nim spuścić manto przez Portugalczyków).

Traktuj te liczby z przymrużeniem oka, aczkolwiek z drugiej strony kto powiedział, że spadek wydajności to tylko 3%?

Skąd się w ogóle wziął ten pomysł na zmianę czasu?

Wpadli na to Niemcy w czasie Pierwszej Wojny Światowej. W warunkach wojennych paliwo jest bardzo cenne, a ponieważ jednostki wojskowe bazowały na zasilaniu z agregatów, zimowe przesunięcie czasu sprawiało, że nie trzeba było odpalać oświetlenia z rana i tym samym zużywać dodatkowo energii. Pomysł podchwyciła z czasem reszta Europy i USA i jakoś tak się przyjęło, że jest to korzystne.

Dziś ma się to nijak to rzeczywistości. Źródła energii (elektrownie) chodzą cały czas, przez co w nocy ilość produkowanej energii jest za duża i trzeba ją  w jakiś sposób wytracać. Temat był badany wielokrotnie przez różne instytucje, niektóre z nich wskazują bardzo niewielką oszczędność prądu wynikającą ze zmiany czasu (w okolicach 1%), inne wręcz przeciwnie – że straty energii wręcz rosną.

Co z tym możesz zrobić?

Bez względu jak to jak jest naprawdę, nikt do swoich wyliczeń nie wlicza straty „biologicznej”, a jest ona ogromna, chociaż bardzo trudno to zmierzyć. Pomyśl o sobie, jak na ciebie wpływa taka zmiana. Może warto byłoby ją zignorować i wstawać o tej samej porze co przed przesunięciem czasu? Następnie przestawiać sobie budzik po parę minut dziennie, aby w przeciągu 2-3 tygodni dostosować się do nowej rzeczywistości? Obecnie totalnie olewam zmianę czasu (tzn zegarek przestawiam, ale wstaję zgodnie z moim zegarem biologicznym). I tak w naturalny sposób mój organizm z czasem dostosowuje się do zmiany. Nawet nie wiem ile czasu to trwa. Dzieje się to bez mojego nadzoru i udziału.

Wyślij ten artykuł szefowi. Masz tu bardzo dobry argument, na postawie którego powinien Ci pozwolić tymczasowo zmienić godziny pracy (jeżeli tylko charakter twojej pracy na to zezwala). Wszyscy na tym skorzystają, prawda?

Dodaj komentarz