Kategoria: Lifehacki

Po czym poznać, że coś przestało być ci potrzebne?

jak pozbyć się rzeczy?

Kup worki i weź to wszystko wywal w cholerę! Brzmi pięknie i nawet nie raz zdarzyło mi się tak postąpić. Za takim działaniem jednak kryje się strach, że popełnimy poważny błąd, którego nie będzie już można odkręcić. Jak więc odróżnisz co już na pewno nie jest potrzebne i możesz się tego pozbyć, od tego co może się jeszcze przydać? Jak pozbyć się rzeczy, które zagracają twoje otoczenie?

Kiedyś dawno dawno temu, w pierwszy dzień mojej pierwszej pracy, posadzono mnie za biurkiem należącym do koleżanki po fachu. Dziewczyna akurat przybywała wtedy na urlopie (obiecali zorganizować mi własne miejsce pracy do czasu jej powrotu). Problem w tym, że całe to biurko było zawalone różnymi dokumentami, do tego stopnia że nie dało się na nim pracować. Zawołałem więc szefa i zapytałem co mam z tym zrobić. On stanął nad tym biurkiem, zawiesił się na moment, po czym mówi „mam pomysł, zrobimy tak!” – Obiema rękami zgarnął wszystko co leżało na blacie, po czym przemieścił się z tą kupą papieru do śmietnika i wszystko po prostu wyrzucił. „Widzisz? Problem z głowy.” – Usłyszałem. Przerażenie brało mnie na samą myśl co powie koleżanka po powrocie z urlopu. I zgadnij co? Jej reakcja była.. kompletnie neutralna. Wróciła opalona i uśmiechnięta i totalnie nie pamiętała nawet, że jej biurko nie było idealnie posprzątane w momencie kiedy je ostatni raz widziała. O te papiery nigdy nikogo nie zapytała.

Koniec końców wynika z tego, że na biurku raczej nie walał się żaden istotny dokument. Wiem, że mogłoby to skończyć się inaczej, ale przytaczam tą historię aby zobrazować pewne zjawisko. Masa rzeczy, które porzucamy i usuwamy ze swojego pola widzenia, przestają być dla nas istotne i po jakimś czasie równie dobrze mogłyby w ogóle nie istnieć. Ile razy szukałeś czegoś godzinami, zastanawiając się co się z tym stało, po czym w końcu tego nie znalazłeś? (żeby to ostatecznie odnaleźć w najmniej oczekiwanym momencie, rok później?). Czy w takim wypadku ma większe znaczenie czy daną rzecz w ogóle posiadałeś?

Kiedy magazynowanie ma sens?

Magazynowanie czegokolwiek ma sens tylko i wyłącznie wtedy, gdy masz do tego bezpośredni i natychmiastowy dostęp. Oznacza to, że masz idealny porządek, wiesz gdzie to jest i po użyciu odkładasz to zawsze na miejsce. Przy każdym odstępstwie od tych reguł magazyn stopniowo „zapycha się” i przestaje spełniać swoją funkcję (Pisząc „magazyn” mam na myśli oczywiście dowolną przestrzeń w Twoim otoczeniu – każdą szafkę, regał, pudło i tak dalej). Ogarnięcie tego jest możliwe tylko przy wdrożeniu odpowiednich procedur (co ma sens w firmach) lub wtedy, gry Twój magazyn jest na tyle mały, że poradzisz sobie z nim bez żadnego szczególnego systemu.

To jest blog o ułatwianiu sobie życia, więc nie zamierzam Cię namawiać do żadnych skomplikowanych systemów. Będę namawiał natomiast, aby Twój magazyn był możliwie mały. Wtedy robienie w nim porządku będzie czystą przyjemnością. Ok, ale jak to zrobić jak mam przecież tyle rzeczy? – Cóż, jak masz „tyle” rzeczy to prawie na pewno masz ich nadmiarową ilość. Przez nadmiarowe rozumiem wszystko to czego tak naprawdę nie potrzebujesz. Jeżeli coś tylko potencjalnie ma się przydać, raz na 1-2 lata lub coś w tym stylu, to w rzeczywistości pełni funkcję zagracacza, a nie użytecznego przedmiotu. Przemnóż taki przedmiot potrzebny raz na 2 lata razy 1000 sztuk i masz wielki kram sprzętu, którego i tak raz na 2 lata nie będziesz w stanie znaleźć, bo już za chiny nie pamiętasz gdzie go położyłeś.

Jeżeli już Cię przekonałem do tego, że Twój magazyn jest za duży, to pozostaje odpowiedzieć sobie na pytanie, jak zidentyfikować te przedmioty których faktycznie nie używasz. Wbrew pozorom nie jest to takie oczywiste. Wiem co piszę – przerabiałem temat wielokrotnie. Poniżej opisuję moją autorską „Metodę Kopenhaską”. To jest świetna metoda aby odpowiedzieć sobie na pytanie czy z czegoś realnie korzystasz, czy nie. Aby nie przedłużać, oto ona:

jak pozbyć się rzeczy

Metoda „Kopenhaska”

Do „Kopenhaskiej” idei selekcji przedmiotów zainspirowała mnie – jak sama nazwa wskazuje – wizyta w Kopenhadze. Na wstępie zaznaczę, że miało to miejsce w 2009 roku, więc coś się mogło od tego czasu tam zmienić. W każdym razie, Kopenhaga jest tak jak Amsterdam miastem rowerów. Jest ich pełno zarówno na ulicach jak i na ogromnych rowerowych parkingach, znajdujących się na przykład przy stacjach kolejowych. Wiele rowerów zostaje bezpowrotnie porzuconych przez swoich właścicieli, a parkingi powoli zamieniają się w wielkie cmentarzo-złomowiska. Z uwagi na ogólny standard „urowerowienia” społeczeństwa, nie sposób odróżnić rowerów porzuconych od tych grzecznie czekających na swojego właściciela. Po prostu wszystko jak leci wygląda jak złom.

I jak tu teraz posprzątać taki parking z porzuconych rowerów, a jednocześnie nie zajumać przez przypadek prawemu obywatelowi dwóch kółek? Władze Kopenhagi rozwiązały ten problem, dość prostą metodą. Mianowicie, funkcjonariusz miejski oblatuje raz na miesiąc taki parking i na każdy znajdujący się tam rower zakłada metkę, w odpowiednim kolorze. Każdy kolejny miesiąc kalendarzowy ma swój przypisany kolor metki. W ten sposób mamy np. Czerwoną metkę w maju, żółtą w czerwcu, niebieską w lipcu i tak dalej. Jak rower zbierze trzecią z kolei metkę, daje to jasny obraz tego że stoi tam bez przerwy od trzech miesięcy i najwyższy czas go zutylizować. Fajne?

Ok, tyle w kwestii teorii. Teraz przechodzimy do konkretów. Teraz bierz mi metkuj wszystko w swoim domu na różne kolory! Nie, nie, broń boże nie rób tego 🙂 Jest dużo prostszy sposób, który nie sprawdziłby się z rowerami, ale sprawdzi się w domu. Zorganizuj sobie po prostu trzy pudła / pudełka, najlepiej takie przezroczyste, aby było widać co jest w środku (dostaniesz takie np. w IKEA, kliknij tutaj)

A teraz procedura:

  1. Postaw jedno na drugim, tak aby było widać hierarchię. Najwyższe pozostaw otwarte.
  2. Wkładaj przedmioty do górnego pudła. Za każdym razem jeżeli masz wątpliwości czy coś jest potrzebne, nie możesz znaleźć dla danej rzeczy miejsca, lub po prostu z jakiegoś powodu chcesz sprawdzić co się stanie.
  3. Ustaw sobie przypomnienie. W telefonie, kalendarzu, lub w jakiejkolwiek aplikacji, raz na miesiąc aby zmienić pudło na nowe.
  4. Zmień pudło. Po upływie każdego kolejnego miesiąca, najniższe pudło wyjmujesz z pod spodu i ustawiasz na samej górze. Najwyższe pudło w ten sposób ląduje piętro niżej.
  5. Opróżnij poprzednie pudło. Najniższe pudło w momencie jak trafia na górę musi być całkiem opróżnione, więc wyciągasz z niego wszystko co tam wcześniej trafiło.
  6. Przedmioty, które właśnie wyciągnąłeś spędziły tam 3 miesiące (w rzeczywistości conajmniej pełne dwa, gdybyś teoretycznie włożył dany przedmiot do górnego pudła ostatniego dnia miesiąca).
  7. Przedmioty, które wyciągnąłeś spisujesz na straty – sprzedajesz, oddajesz lub wyrzucasz.

Trzy uwagi do systemu:

Po pierwsze: jeżeli z jakiegokolwiek powodu poczujesz, że musisz z dowolnego pudełka coś wyciągnąć na dowolnym etapie jego wędrówki na dół – zrób to. To dowód, że nie powinieneś się jeszcze rozstawać z daną rzeczą.

Po drugie: comiesięczna zamiana pudełek jest tylko przykładem, dobierz sobie taki okres zmiany pudełek z jakim będziesz się czuć komfortowo.

Po trzecie: Nie ładuj nic na siłę do pudeł – to przerost formy nad treścią. Jeżeli jesteś pewien, że coś jest już zbędne – po prostu się tego pozbądź.

Jak pozbyć się rzeczy – praktyczne wskazówki

Jak wspomniałem wyżej, masz trzy możliwości: Sprzedać, oddać lub wyrzucić. Jeżeli chcesz się kierować podejściem czysto ekonomicznym, to polecam w pierwszej kolejności oczywiście sprzedaż – ale tylko pod warunkiem, że jest ona warta zachodu.

Dla mnie minimalną kwotą na allegro od zawsze było 50 zł, poniżej których po prostu nie chciało mi się:

  • przygotowywać aukcji
  • pisać treści
  • wstawiać zdjęć
  • kombinować paczki
  • Zaklejać paczki
  • wypisywać kwitów pocztowych
  • zasuwać na pocztę
  • oraz finalnie: stać tam w kolejce

Sporo zachodu jak na transakcję sprzedaży.

Sprawa wygląda jednak inaczej jak stosujesz lokalne portale ogłoszeniowe, czy taki np. olx:

  1. Żadnego skomplikowanego tworzenia aukcji,
  2. Żadnych kwitów pocztowych ani składania paczki,
  3. Przeważająca część transakcji odbywa się face to face i za gotówkę.

Po prostu kupują ludzie z Twojej miejscowości i przyjeżdżają po towar gdzie im każesz. W takim systemie, nie ma żadnego problemu aby sprzedawać rzeczy nawet za 10 czy 20 zł. To naprawdę proste. Strzelasz fotkę telefonem, piszesz w opisie „to co widać na zdjęciu” i wystawiasz. Nie bój się przestrzelić z ceną. Rzucasz cokolwiek rozsądnego (np. 50% ceny sklepowej) i czekasz na oferty. Polecam przy tym naprawdę nie dziadować i jeżeli coś nie idzie przez 2 tygodnie lub dłużej to ścinaj cenę, aż w końcu ktoś się skusi. Jeżeli nie poszło za więcej, to oznacza że po prostu nie jest tyle warte. Ogólnie fajnie że w ogóle generujemy dodatkowy dochód, ale nie zapominaj że Twoim celem nadrzędnym jest opróżnianie magazynu.

A co z oddawaniem za darmo? Możesz to zrobić dokładnie w taki samym trybie jak sprzedaż – tyle że za darmo. Zwłaszcza jak towar nie idzie nawet za niską cenę. Możesz też udostępnić daną rzecz na facebook’u – może się przyda któremuś z Twoich znajomych?

Jeżeli rzecz jest wyjątkowo mało warta, jest totalną drobnostką, lub jest bardzo zniszczona – trzeba ją po prostu wyrzucić. Zaskakująco wiele rzeczy trafia u mnie do tej kategorii, chociaż staram się coraz bardziej je sprzedawać lub rozdawać.

Podsumowanie

  • Zorganizuj system magazynowania. Tak aby wszystko miało swoje miejsce. Ogranicz ilość przedmiotów do minimum
  • Wydziel miejsce na pudła. Na początek najlepiej je trzymać na widoku, abyś o nich zwyczajnie nie zapomniał – wkładanie do nich przedmiotów powinno być spontaniczne.
  • Ustaw przypomnienie. W telefonie, laptopie, lub wpisz je sobie w kalendarz. Niech będzie powtarzane cyklicznie – abyś nie zapomniał przestawiać i opróżniać raz na jakiś czas pudeł.

Przedstawiony system jest oczywiście przykładem. Metod na pozbywanie się znam więcej, także jeżeli interesuje Cię ta tematyka – daj znać w komentarzu! Wtedy będę miał wyraźny sygnał aby pisać dalej. Będę bardzo zobowiązany również, jeżeli podzielisz się zdjęciami lub notatkami ze swoich eksperymentów w tym zakresie! 🙂

 

Dodaj komentarz